top of page

WOJNA TRWA W GŁOWACH POLAKÓW. Więź i relacja sprawca-ofiara.

Zaktualizowano: 1 dzień temu

Władza mówi: podporządkuj się.

Obywatel zaciska zęby, płaci, milczy albo wychodzi na ulicę.

Jedni straszą. Drudzy odpowiadają wściekłością.

Jedni używają procedur, przewagi i prawa. Drudzy karmią się buntem, pogardą i pragnieniem odwetu.

 

Sprawca potrzebuje ofiary.

Ofiara pozostaje związana ze sprawcą.

I tak stary układ trwa, choć zmieniają się mundury, urzędy, partie, hasła i pokolenia.

 

Być może znasz ten moment.

Otrzymujesz pismo z urzędu, decyzję sądu, wezwanie do zapłaty albo wiadomość od przełożonego — i nagle tracisz dostęp do własnego głosu. Kurczysz się. Zamierasz. Podporządkowujesz. Czujesz, że znowu ktoś może odebrać Ci bezpieczeństwo, pieniądze, dobre imię, prawo do decydowania o sobie.

 

Albo przeciwnie.

Wchodzi w Ciebie wściekłość. Musisz walczyć, zwyciężyć, udowodnić swoją rację, zniszczyć przeciwnika jego własną bronią. Konflikt zajmuje Twoją głowę, ciało i życie. Sprawca przejmuje nad Tobą władzę nawet wtedy, gdy go nienawidzisz.

 

Tak działa więź sprawca–ofiara.

 

W 2017 roku prof. Paweł Holas, kierownik studiów podyplomowych „Uważność i współczucie. Podstawy, badania i psychoterapia” na Uniwersytecie SWPS w Warszawie, których jestem absolwentką, udzielił wywiadu pod mocnym tytułem: „Wojna trwa w głowach Polaków”.

Minęło prawie dziesięć lat. Te słowa brzmią dziś jeszcze mocniej.

Wojna trwa w naszych reakcjach. W potrzebie posiadania jednej słusznej racji. W pacyfikowaniu odmiennego zdania. W lęku przed władzą i w pogardzie wobec tych, których uznajemy za słabszych, głupszych, winnych albo obcych.

Trwa w rodzinach. W instytucjach. W sądach. W urzędach. W biznesie. W relacjach między kobietą a mężczyzną, rodzicem a dzieckiem, przełożonym a pracownikiem.

 

Sama znam ten mechanizm od środka.

Wyrastałam w rodzinie, w której echo przeszłości przejawiało się w codziennej kontroli, narzucaniu jedynej słusznej racji i pacyfikowaniu innego zdania nakazem, wyśmianiem czy przemocą.

 

Te rodowe matryce lęku wracały później w moim dorosłym życiu. W odruchu wycofywania się z odpowiedzialności za własny głos. W bolesnych zderzeniach z ludźmi i instytucjami. W sytuacjach, w których ktoś posiadający przewagę zachowywał się tak, jakby moja racja, własność i bezpieczeństwo nie miały znaczenia.

Poznałam ten ruch, gdy prokuratura zignorowała moją sprawę, wspierając de facto osobę podejrzaną o przewłaszczenie mojego mienia.

Poznałam go również wtedy, gdy przepisy pozostawiły mnie z potężnym zadłużeniem, chroniąc lokatora, który nie płacił czynszu.

 

Takie sytuacje uruchamiają bardzo stary zapis:

Silniejszy może wszystko.

Prawo nie chroni słabszego.

Nie mam szans się obronić.

Dziś stoję w innym miejscu. Mam własny głos. Mam odwagę. Nie wyrażam zgody na milczenie, bezprawie i uleganie przewadze.

 

Widzę też więcej.

Widzę, że moje życie osobiste styka się z historią znacznie większego systemu. Jako praktyczka ustawień systemowych korzystam z mapy, która pozwala patrzeć na człowieka jednocześnie jako na jednostkę, część rodu i uczestnika pola zbiorowego.

 

Z tej perspektywy współczesne konflikty między władzą a obywatelem wyglądają jak kolejne odsłony znacznie starszej relacji.

Wojenne traumy stanowią ostatnią warstwę. Pod nimi leżą zabory, okupacje i komunizm — doświadczenia, w których prawo oraz państwowe instytucje stawały się narzędziem kontroli, odbierania majątku, karania, zastraszania i podporządkowania.

Jeszcze głębiej znajduje się wielowiekowy rozłam między władzą a poddanym. Między tymi, którzy posiadali ziemię, prawo i przywileje, a ludźmi, z których pracy korzystali.

Władza miała chronić i utrzymywać porządek. Często wybierała wywyższenie, wyzysk i pogardę.

 

Ten rozłam nie znika dlatego, że zmienia się nazwa ustroju.

 

Stawiam hipotezę, że nadal żyje w naszym polu zbiorowym i szuka kolejnych ludzi, instytucji oraz sytuacji, przez które może się wyrazić.

Widzimy go, gdy urząd nakłada drastyczną karę za uchybienie niewspółmierne do jej wysokości.

Widzimy go, gdy przedsiębiorca musi udowadniać swoją niewinność wobec lawiny procedur, kosztów i kontroli.

Widzimy go, gdy instytucja powołana do ochrony obywatela zasłania się przepisem i odwraca wzrok od wyrządzonej krzywdy.

Widzimy go także wtedy, gdy obywatel przestaje reagować na fakty, a zaczyna walczyć z figurą dawnego pana, zaborcy, okupanta albo urzędnika, który „zawsze może wszystko”.

 

Współczesne pismo trafia w stare miejsce.

Kontrola uruchamia pamięć donosu.

Kara finansowa budzi lęk przed odebraniem całego majątku.

Decyzja sądu albo prokuratury otwiera rodową bezsilność tych, których skrzywdzono, a sprawcy pozostali bezkarni.

Ciało reaguje szybciej niż świadomość.

Człowiek kurczy się i rezygnuje z dochodzenia swoich praw. Albo rzuca się do walki tak, jakby od jej wyniku zależało całe jego istnienie.

Jedno i drugie wzmacnia stary układ.

Sprawca buduje swoją pozycję na przewadze. Ofiara oddaje mu energię przez strach, uległość, nienawiść albo przymus odwetu.

 

Dlatego relacja sprawca–ofiara jest więzią.

Powstaje w chwili krzywdy i może trwać długo po jej zakończeniu. Łączy ludzi, rodziny i całe grupy przez ból, winę, lęk, pogardę, nienawiść oraz potrzebę wyrównania.

Wzorzec przechodzi na kolejne pokolenia.

 

Pochodzimy od ofiar i od sprawców.

Od ludzi krzywdzonych, wywłaszczanych, gwałconych, więzionych i zabijanych.

Od tych, którzy krzywdzili, wydawali rozkazy, donosili, korzystali z cudzej pracy, ziemi, ciała i bezsilności.

Pochodzimy również od tych, którzy widzieli i milczeli, bo bali się utraty własnego bezpieczeństwa.

Wszystkie te miejsca należą do historii człowieka.

Nosimy zdolność podporządkowania się i zdolność podporządkowania innych. Nosimy pamięć strachu oraz pragnienie kontroli. W jednej relacji możemy czuć się ofiarą, a w kolejnej bezwiednie zajmować miejsce sprawcy.

 

Człowiek upokarzany przez przełożonego wraca do domu i kontroluje własne dziecko.

Kobieta walcząca z przemocowym partnerem zaczyna używać dzieci do wymierzania mu kary.

Obywatel domagający się sprawiedliwości przechodzi w pogardę wobec ludzi stojących po drugiej stronie politycznego podziału.

Ofiara niepostrzeżenie przejmuje język sprawcy.

I koło się zamyka.

Nie chcę dłużej w nim uczestniczyć.

 

Kiedy patrzę na kolejne publiczne absurdy — „aferę salonikową”, drakońską karę za krewetki, przedsiębiorców wikłanych w kosztowne kontrole i procedury — widzę więcej niż pojedyncze błędy systemu. Widzę powracający obraz władzy, która zamiast chronić zasoby wspólnoty, używa przewagi wobec tych, z których pracy i pieniędzy korzysta. To mój punkt widzenia i hipoteza wypływająca z praktyki ustawieniowej: współczesne wydarzenia mogą uruchamiać i odtwarzać znacznie starszy skrypt relacji władza–poddany, sprawca–ofiara.

 

Moja niezgoda na bezprawie pozostaje żywa. Moja złość niesie informację. Moja odwaga pozwala mi mówić, protestować, składać odwołania, walczyć o swój majątek i stawać po stronie tych, którzy zostali skrzywdzeni.

Jednocześnie nie oddaję steru nienawiści.

Nienawiść wiąże mnie z przeciwnikiem równie mocno jak strach. Przymus walki sprawia, że to on nadal organizuje moje życie. Polaryzacja karmi dokładnie ten mechanizm, który miała pokonać.

 

Praca nad sobą jest dla mnie aktem sprzeciwu.

Integrując pamięć ofiary, przestaję kurczyć się przed przewagą.

Rozpoznając własnego sprawcę, odbieram mu możliwość działania poza moją świadomością.

Uznając więź powstałą w krzywdzie, odzyskuję energię zamrożoną w lęku, walce i bezsilności.

Z tej energii powstają godność, autonomia i zdrowa sprawczość.

Mogę powiedzieć „nie”.

Mogę ochronić siebie, rodzinę i firmę.

Mogę dochodzić swoich praw bez zamieniania życia w niekończącą się wojnę.

Mogę działać bez odtwarzania tego, z czym walczę.

 

Wewnętrzna zmiana jednej osoby nie naprawi natychmiast państwa, prawa ani instytucji.

Zmienia jednak materiał, z którego te systemy powstają.

 

Państwo, urząd, firma i rodzina nie istnieją poza ludźmi. Tworzymy je własnymi reakcjami, decyzjami, lękiem, odpowiedzialnością i sposobem korzystania z przewagi.

Każdy człowiek, który wychodzi z matrycy sprawca–ofiara, osłabia stary wzorzec.

Każdy człowiek, który odzyskuje głos bez sięgania po przemoc, wprowadza do systemu nową możliwość.

Każdy człowiek, który przestaje budować siłę na cudzej słabości, zmienia więcej niż własne życie.

 

Twoja zmiana ma znaczenie.

 

Pracując dla siebie, pracujesz dla nas wszystkich.

Rozpoznanie i rozwikłanie więzi sprawca–ofiara należy do najtrudniejszych procesów, jakie prowadzę. Człowiek spotyka się w nim ze swoją krzywdą, bezsilnością i wściekłością. Spotyka również miejsca, w których sam przejął kontrolę, pogardę, potrzebę odwetu albo korzystanie z przewagi.


 



Przeszłość tłumaczy nasze reakcje.

Nie musi dłużej kierować naszym życiem.

Dane autora: Małgorzata IRI Jakubowska. Praktyk ustawień systemowych, twórczyni metody Integracji Rzeczywistej Istoty — IRI. Pisze o Systemie JA, świadomości, dynamikach systemowych i odpowiedzialnej pracy z ludzkim doświadczeniem.

Wywiad z prof. Pawłem Holasem, do którego odwołuję się w eseju (kliknij w tytuł):

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
KONTAKT i ZAPISY

Małgorzata IRI Jakubowska
Integracja Rzeczywistej Istoty (IRI)

Ustawienia Systemowe AM​​​​​

 

SMS/ whatsapp: +48 607 700 712

​Email: kontakt@irijakubowska.pl

DOKUMENTY

A tutaj możesz mnie podejrzeć z innej strony:

  • sklep i biblioteka wiedzy
  • kawiarnia online - rozmowy przy kawie
  • IRI na instagramie
  • informator ustawieniowy

© 2017 by Małgorzata IRI Jakubowska USTAWIENIA SYSTEMOWE. Proudly created with Wix.com

bottom of page